OrigamiArt / Artykuły / Skomplikowane origami

Skomplikowane origami

2
13 Kwi 2005, Artykuły, , Odsłon: 18 606
, ,
176

Do napisania tego skromnego eseju zainspirowało mnie obok osobistych przemyśleń kilka zdarzeń. Już od jakiegoś czasu zacząłem zastanawiać się co w origami jest najważniejsze, jakie cele tak naprawdę stawiam sobie projektując i składając figurki, oraz co istotnie cenię w tej sztuce. Ponieważ zacząłem składać dość niedawno, największy wpływ mają na mnie najświeższe figurki takich twórców jak Kamiya Satoshi, Hojo Takashi, czy Robert Lang. Ich modele, obok piękna i harmonii, zadziwiają (niedoświadczonych adeptów origami chyba przede wszystkim) złożonością.

Gabriel - Hojyo Takashi
Anioł - Kamiya Satoshi
Anioł - Rafał Sabat
1) Gabriel – Hojyo Takashi
2) Anioł – Kamiya Satoshi
(fot. Artur Biernacki),
3) Anioł – Rafał Sabat

Dlatego też właśnie poziom skomplikowania był dla mnie pierwszym rozważanym aspektem origami. Jakby w sukurs tym dociekaniom szybko przyszła interesująca debata na pewnym forum, która trochę zmodyfikowała moje poglądy, a na pewno je uzupełniła. Praktycznym podłożem do teoretycznych rozważań były z kolei moje zmagania z dwoma wspaniałymi figurkami o zdecydowanie różnym stopniu skomplikowania – Tygrysie Hideo Komatsu i Foce Leonga Cheta Chita.

Przede wszystkim jednak należy wyjaśnić co rozumiem przez termin "złożoność" i co w zarysie oznacza on w światku origami (choć dla większości jest to oczywiste, kluczowym pozostaje określenie tego jako punktu wyjścia dla dalszych rozważań). Być może bardziej rozpoznawalne w tym kontekście będzie angielskie słowo "complexity" (często spotykane w książkach i w Internecie), dalej używał będę jednak głównie polskich odpowiedników. Przechodząc do rzeczy, co właściwie rozumie się więc przez ten termin? Niektóre książki (np. "Origami" Johna Tremaina) klasyfikują model jako skomplikowany ze względu na czas jego wykonania, z kolei OUSA na swojej stronie ocenia diagram według skali: simple (prosty), intermediete (średniozaawansowany), complex (złożony, b. trudny); na podstawie rodzaju lub ilości kroków z jakich jest zbudowany. Przykładowo, gdy zawiera skomplikowany unsink lub closed sink, albo też jakiś krok musi być przedstawiony na trójwymiarowym rysunku – uznajemy, że model jest kompleksowy; gdy w dodatku ma ponad sto kroków, często przy pliku pojawia się notka: "ultracomplex" (ultra-trudny). Według mnie, choć większość z wyżej wymienionych czynników w dużym stopniu wpływa na to czy model jest kompleksowy, to jednak tego nie determinuje. Diagram może mieć przecież nawet kilkaset kroków, ale nie dla wprawnego składacza nie przedstawi on większego problemu; czas jest jeszcze bardziej relatywnym czynnikiem – zależy od stylu w jakim wykańczamy model, jak dokładnie go składamy. Trudne zgięcia w jakie obfituje model wydają się najbardziej sensownym wyznacznikiem, ale z drugiej strony nie muszą prowadzić do czegoś nadzwyczajnego.

Spieszę z podparciem tez doświadczeniem. Niedawno składałem jednego dnia dwie wspomniane wcześniej figurki foki i tygrysa. Zacząłem od tygrysa i choć do pierwszej próby wybrałem za mały arkusz, to druga zakończyła się pełnym powodzeniem. Wkrótce zająłem się foką…. i naprawdę miałem po chwili spore wątpliwości czy uda mi się doprowadzić składanie do końca. Model ma wprawdzie tylko 18 kroków (tygrys ok. 200!), ale większość z nich wykonuje się w powietrzu, nie rozpłaszczając modelu. Punkty odniesienia są płynne, a błędnie (jak mi się wydaje) w niektórych miejscach narysowany diagram zdecydowanie utrudnia sprawę. Finalnie jednak i fokę udało mi się z powodzeniem złożyć i wykończyć na mokro, a efekt jest całkiem interesujący. Jednak porównując obie figurki nie możemy powiedzieć, że są równe pod względem skomplikowania. Oczywiście prym wiedzie Komatsu i to nie tylko ze względu na przewagi estetyczne, ale przede wszystkim na poziom złożoności.
Wszystko to sprowadza się do prostej, ale znaczącej konkluzji: poziom skomplikowania modelu nie jest tożsamy z poziomem trudności w jego złożeniu. Kompleksowość, skomplikowanie figurki wyraża przede wszystkim jej siatka – ilość nóg, rogów, łuska, proporcje itd. – nie to jak łatwo bądź trudno się ją składa, wykańcza. Czasami bowiem bardzo skomplikowana siatka, może być całkiem łatwo wyprowadzona i złożona drogą diagramu; natomiast banalna siatka bez dobrych punktów odniesienia i niedobranych proporcjach może okazać się koszmarna przy wykończeniu modelu.

Określiwszy co rozumiem przez "skomplikowanie, kompleksowość" modelu, mogę przejść do dalszych rozważań w temacie – a mianowicie tego, czy owa "complexity" jest tak naprawdę konieczna do stworzenia dobrego modelu i jakie spełnia cele w origami. Przez dobry model z kolei, rozumie się tu model przede wszystkim dobrze wyglądający (dla innych pewnie te kryterium będzie dość kontrowersyjne – dla mnie jednak finalny efekt wizualny jest najważniejszy), a więc: harmonijny, proporcjonalny, a nadto wyrażający własny punkt widzenia.

Jeśliby zebrać i ustawić obok siebie różne modele przedstawiające ten sam temat (np. anioł – Aleca Fehla, Rafała Sabata, Kamiyi Satoshiego czy wreszcie Hojo Takashiego) to prawdopodobnie jako najlepszy, najpełniej oddający rzeczywistość lub zamiar autora wskażemy model najbardziej kompleksowy. Oczywiście jeśli figurka obfituje w takie detale jak pazury, rogi, łuski itd., to jest bardziej atrakcyjna i zbliżona do oryginału niż prostsze figurki. Spostrzegam jednak także kilka "przeciw" wysokiemu stopniu skomplikowania modelu. Po pierwsze: bardzo trudnym jest stworzenie modelu obfitującego w dziesiątki szczegółów, a jednocześnie proporcjonalnego i harmonijnego, ładnego (oczywiście galerie wspaniałych twórców origami obfitują w takie modele, co nie zmienia faktu, że jest to bardzo trudne zadanie). Po drugie: dobry model powinien być "składalny", tzn. nie nastręczać wielu trudności przy sensownym rozmiarze i dostępnym rodzaju papieru. Wielokrotnie musiałem składać wspaniałe figurki z ogromnych arkuszy ponieważ w pewnym momencie ilość warstw na złożeniu była tak duża, że przy mniejszym kwadracie o tej samej gramaturze, figurka wyglądałaby okropnie (choć z drugiej strony, urok origami leży też w wyzwaniach). Po trzecie: czasami przedstawiany temat wcale nie wymaga wielkiego skomplikowania – nie zawsze celem origami jest wierne oddanie rzeczywistości. Wydaje mi się, że tym co różni origami od rzeźbiarstwa, czy malarstwa (głównie w klasycznym wydaniu) jest przede wszystkim to, że sztuka składania papieru obliguje bardzo charakterystyczny wygląd gotowego dzieła. W najlepszych figurkach widoczne są przecież obok zaokrąglonych wykończeń zgięcia i ostre krawędzie – widoczny jest papier (choć wielu świetnych twórców jak np. Sergey Konik, czy Giang Dinh składając np. na mokro uplastycznia papier do tego stopnia, że właściwie ich dzieła są już rzeźbami; na koniec jednak i tak nie możemy odmówić im charakterystycznych cech origami). Po czwarte: nawiązując do punktu pierwszego i dotykając samego procesu projektowania figurki, to często podczas tworzenia modelu możemy znacznie przecenić swoje siły. Nie raz mi się to zdarzyło i choć w teorii wszystko wyglądało bardzo dobrze, tj. kolejno dodawane do figurek szczegóły zdawały się całkiem proste w kontekście siatki, to jednak kiedy przyszło do praktycznego składania okazywały się koszmarem. Często już sama siatka (ze względu na moje poważne braki w doświadczeniu i teorii cp) sprawiała ogromne problemy, a samo złożenie i ładne wymodelowanie modelu… agonia. Takie przeżycia przeszedłem np. przy Upadłym Aniele (a sporo figurek z tego rodzaju czeka ciągle na wykończenie). Po piąte wreszcie: pozostaje jeszcze kwestia skutecznego zdiagramowania figurki. Choć kryterium to w moim odczuciu jest właściwie neutralne (choć kwestia konieczności samego diagramowania jest już właściwie tematem odrębnej dyskusji, to w moim mniemaniu, najlepsze figurki mogą pozostać dziełami sztuki nie do odtworzenia), bo podczas samego tworzenia figurki nie można sugerować się trudnościami przy rysowaniu jej ewentualnego diagramu.

By jednak nie popaść w jednostronność, spieszę z obroną (albo po prostu, pokazaniem zalet) skomplikowanych modeli i tej tendencji w origami. Jak już wcześniej wspomniałem, największe wrażenie robią na nas jednak te najbardziej kompleksowe modele. Takie dzieła jak Ryu-zin Satoshiego, Łoś Langa, czy Archanioł Gabriel Takashiego – zebrały mnóstwo zasłużonych pochwał. Nie chcę wypowiadać się za wszystkich, więc powiem co mnie osobiście porusza w tego typu, skomplikowanych modelach. Na początku było to przede wszystkim nieopisane zdziwienie, na widok smoka z łuskami, czy anioła ze wspaniale wymodelowanymi włosami i takimi detalami jak palce, czy poły szaty; złożonego z kwadratu! Obecnie to zdziwienie ustępuję miejsca odczuciom typowo estetycznym, co nie znaczy że ustępuje zupełnie – co pewien czas kolejne aktualizacje na stronach mistrzów powodują u mnie "opad szczęki" (choć potrafię sobie teoretycznie wytłumaczyć jakim złożeniem autor osiągnął pewien efekt – i to nie zawsze – to jednak ogarnięcie tego wszystkiego w kontekście całego modelu przerasta mnie). Autorzy origami potrafią wykorzystać skomplikowanie modelu w służbie jego pięknu i – między innymi dzięki ilości detali – dojść do zamierzonej wizji. Innymi słowy jeśli dysponujemy odpowiednimi umiejętnościami projektanckimi to wysoki poziom skomplikowania modelu możemy wykorzystać do stworzenia określonej kreacji lub dać się mu ponieść do pewnego stopnia w tworzeniu wizji, ale nie oglądać się na ewentualne trudności i ograniczenia (rozwiązywać je tak by model nie tracił na wartości).
Kolejnym dużym plusem tej tendencji, tym razem w kontekście origami ogólnie, jest niewątpliwa siła napędowa jaką dla tej sztuki stanowi dążność to tworzenia skomplikowanych figurek. Ta niesamowita siła na pewno w ostatnich dekadach posunęła origami bardzo daleko – kilkadziesiąt lat wcześniej za pewne nikomu nie śniło się o poziomie jaki prezentują ówczesne modele (choć nie mnie o tym pisać, bo – jak już wspomniałem – jestem niedoświadczonym origamistą). Przede wszystkim rozwinęła się sama technika projektowania i składania siatek (bezsprzecznie proces ten pośrednio rozpoczął niedawno zmarły Akira Yoshizawa, a dalsze ogromne zasługi obok innych położył Robert Lang, który w swojej książce Origami Design Secrets podaje nawet wiele metod które opracował). Dało to szereg nowych narzędzi, które pozwalając realizować wizje autorów właściwe bez ograniczeń i uczyniły z origami prawdziwą sztukę. Proces ten trwa oczywiście nadal i mam nadzieję, że zaprowadzi origami do wymiaru, o którym z kolei nie marzy się współczesnym. Konkludując – w powyższym eseju starałem się przedstawić najpierw definicję "kompleksowości, skomplikowania" modeli origami, które to pojęcia nie są tożsame z poziomem trudności składania modelu. Później przedstawić minusy i plusy skomplikowanych modeli, tak w odniesienie uniwersalnym jak i partykularnym, tj. w kontekście konkretnych modeli. Na koniec mogę jedynie powiedzieć, że do wysokiego poziomu skomplikowania w tworzonych modelach trzeba dochodzić stopniowo; musi on wyniknąć naturalnie poprzez kreowaną wizję – nie komplikujmy, dla samej komplikacji.

Oczywiście powyższe spostrzeżenia są wynikiem moich osobistych przemyśleń – dla niektórych mogą się wydać laickie, dla innych śmieszne – dla większości nudne. Mam jednak nadzieję, że udało mi się kogoś zaciekawić.

Tekst: Piotr Pluta

© 2005 – 2014, www.origami.art.pl. All rights reserved.

2 komentarze

  1. avatar Frej pisze:

    Bardzo chciałabym zrobić origami na urodziny taty, ale nie posiadam i nie jestem w stanie kupić specjalnego papieru origami. Zawsze myślałam, że do origami potrzebny jest zwykły papier a tu nagle klapa… Jaka jest różnica czy zrobi się origami modułowe (tak jak w moim przypadku)z papieru z bloku rysunkowego a specjalnego papieru do origami???

  2. avatar Damian Malicki pisze:

    Do origami modułowego zwykle nie potrzeba specjalnego papieru. Myślę, że do prostych brył spokojnie wystarczy papier z bloku.

Dodaj swój komentarz


6 − dwa =

Artykuły

Origami, jak każda inna sztuka, obok oczywistych form wyrazu jakimi są diagramy czy figurki, posiada cały szereg innych, sukcesywnie rozwijanych lub nieustanie tworzonych elementów. W dziale „artykuły” znajdują się więc teksty poświęcone origami oraz takie, które są z nią tylko związane. Metodologiczne analizy problematyki origami przeplatają się tutaj z propozycjami konkretnego wykorzystania posiadanych umiejętności lub z prezentacją osób, które od lat doskonalą własne umiejętności.

Artykuły w tej kategorii:

Popularne artykuły

OrigamiArt na Facebooku

UserOnline

7 Użytkowników online
Silnik wordpress WordPress
banner